sobota, 3 maja 2014
Wspomnienia -Laura&Logan
Przeszłość może cię dopaść wszędzie, w najmniej spodziewanym momencie, nawet kiedy myślisz, że masz to już za sobą albo bynajmniej chciałbyś mieć. Tak stało się w moim przypadku. Spotkanie z pewną osobą przywołało wspomnienia, które przez ten cały czas starałem się wymazać z pamięci po tym, kiedy w końcu je odzyskałem. Z drugiej strony odmieniło to moje życie raz na zawsze. Ale zacznijmy od początku…
Podczas jednej z wielu misji wykonywanej wspólnie z moimi kolegami z X-men, natknęliśmy się na sprawę morderstwa kilku członków gangu niejakiego Don’a Parisi. Rany, które doprowadziły do ich śmierci, wywołały mój niepokój – ktoś pociął ich praktycznie w identyczny sposób, jak ja miałem to w zwyczaju. Była tylko jedna drobna różnica – odkryliśmy cięcia dokonane dwoma pazurami, a w niektórych miejscach jednym – co oczywiście czyniło mnie niewinnym. To skłoniło mnie do tego, aby namówić drużynę do dalszego śledztwa.Na miejscu zbrodni zaniepokoiła mnie jeszcze jedna rzecz, czułem obecność obcej, a zarazem bliskiej mi osoby. I wtedy właśnie nastąpił atak. Dziewczyna, czająca się do tej pory w ciemnym zaułku, wyskoczyła prosto na mnie wysuwając najpierw pazury z rąk, a następnie pojedyncze ze stóp. Było to dla mnie tak zaskakujące, że w pierwszym momencie nawet nie próbowałem się bronić, dopiero po paru zadrapaniach, otrzymanych od napastniczki, otrząsnąłem się i podjąłem walkę. Po dłuższej wymianie ciosów doszedłem do wniosku, że może to trwać w nieskończoność, ponieważ mamy praktycznie te same zdolności, Podjąłem więc próbę polubownego załatwienia tej sprawy. Ku mojemu zaskoczeniu udało się, a dziewczyna potem pomogła nam jeszcze pokonać Geech’a, mutanta na usługach mafii. Zaraz potem ulotniła się. Kiedy kolejny raz przyszła nam z pomocą w ratowaniu ofiar wypadku samochodowego, postanowiliśmy zabrać ją do naszej głównej siedziby. Tak właśnie X-23, bo tak na początku nam się przedstawiała, wkroczyła w życie X-menów.
Muszę przyznać, że początki jej pobytu były bardzo trudne, zwłaszcza dla mnie. Nie wiedzieć czemu, X-23 szybko stała się bardzo protekcyjna w stosunku do mojej osoby! Zaatakowała m.in. Bishopa po tym, jak przypadkowo upadł na mnie podczas naszej sesji treningowej. I tak największego pecha miał Cyclops, którego atakowała prawie przy każdej okazji, kiedy przebywał blisko mnie, jakby wyczuwała naszą obopólną niechęć. Poza tym obserwowała mnie przez kamery zainstalowane w Instytucie, a nawet odważyła się mnie śledzić podczas mojego śledztwa w Górach Kanadyjskich. To jednak wyszło mi na dobre, bo wpakowałem się wtedy w poważne tarapaty, a ona powiadomiła o tym moich kolegów i razem ruszyli mi na ratunek. Wtedy po raz pierwszy zawiązała się między nami nić porozumienia. Jakiś czas po tych wydarzeniach znowu X-23 znowu była zamieszana w morderstwo. Tym razem chodziło o czterech mężczyzn, jak się później okazało, sprawców napadu na pewną młodą kobietę. To okazało się czynnikiem łagodzącym w tej sprawie i pomimo paru innych konfliktów pomiędzy naszym gościem a pozostałą częścią drużyny, zdecydowaliśmy wspólnie, że powinna dołączyć do X-men. Widząc, że umiemy się porozumieć, wyznaczono mnie jako jej głównego opiekuna. Początkowo nie byłem z tego zadowolony – byłem samotnikiem, stroniącym od towarzystwa, kiedy tylko było to możliwe. Podobno traktowałem ją dwa razy gorzej niż pozostałych studentów Instytutu. Tłumaczyłem się tym, że musi posiadać umiejętności potrzebne do przetrwania w tym okrutnym świecie. Pewnego razu musiałem ostro przesadzić, bo Gambit zwrócił mi na to uwagę pytając mnie, jak mogę traktować X-23 w taki sposób, skoro jest w sumie tak podobna do mnie. I ten moment zadecydował o tym, że po kryjomu rozpocząłem prywatne śledztwo dotyczące przeszłości X-23.
Większość z was zna zapewne historię mutanta z pazurami i czynnikiem regeneracyjnym. Wielu myślało, podobnie jak ja, że w trakcie mojej ucieczki z kompleksu naukowego, gdzie przeprowadzano na mojej osobie eksperymenty z adamantium, wymordowałem większość tamtejszego personelu włącznie z jego szefem. Moje śledztwo wykazało jednak, że wszyscy się myliliśmy. Dr Martin Sutter, szef projektu Weapon X, zrekrutował znaną specjalistkę od genetyki mutantów, Dr Sarah Kinney, i polecił jej stworzenie klona. Próby z jedyną próbką mojego DNA zakończyły się niestety porażką, więc Kinney zaproponowała stworzenie żeńskiego klona. Pomimo obiekcji jednego z podwładnych szefa, dr Zandera Rice’a, wyprodukowała komórkę żeńskiego obiektu doświadczalnego. Tym małym sukcesem przekonała Suttera do swojego pomysłu i mogła kontynuować eksperyment. Rice zemścił się jednak i zmusił Kinney do odegrania roli matki – surogatki (matki zastępczej) dla klona. Tak właśnie „narodziła się” X-23. Robiono wszystko, aby zrobić z niej idealną broń – trzymano w odosobnieniu, wstrzyknięto materiał promieniotwórczy (mający przyśpieszyć aktywację genu mutacyjnego), doprowadzono siłą do powstania pazurów z adamantium. Na koniec Rice wyprodukował specyfik zwany przez niego ‘trigger scent’, którego zapach wprowadzał X-23 w stan szału bojowego. Na tym musiałem zakończyć swoje poszukiwania, ponieważ utknęły w martwym punkcie. Ze szczątkowych informacji wiem jedynie, że Sutter, Rice i Kinney zginęli z ręki X-23, a dr Kinney nadała jej przed swoją śmiercią imię ‘Laura’.
Wyniki mojego śledztwa były zaskakujące zarówno dla mnie, jak i dla Laury, której zdecydowałem się o tym powiedzieć. Odbyliśmy szczerą rozmowę na temat jej przeszłości i mojej, wyznając sobie wszystkie nasze wątpliwości z tym związane. Szczerze mówiąc, to ta rozmowa wpłynęła na zmianę w moim stosunku do niej i naszych relacjach. Postanowiłem wychować ją tak zwyczajnie, jak tylko będę w stanie, aby nie myślała o swoich przeżyciach. I podjąłem jeszcze jedną ważną decyzję – używając wszystkich moich koneksji, postarałem się, aby oficjalnie, jako Laura Howlett Kinney, została uznana za moją córkę. Mam nadzieję, że w ten sposób naprawię przynajmniej część swoich błędów z przeszłości…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Sprawa nr 1: apostrofy. Stawiamy je tylko wtedy, gdy nazwa/nazwisko etc. zakończone jest literą, której nie słychać przy wypowiadaniu (tu masz dobrze napisanego Rice'a). Reszta powinna być pisana bez apostrofu (Dona; Zandera itd.)
OdpowiedzUsuń2. Nie istnieje coś takiego jak surogatka. Chyba chodziło o surykatkę :P?
Autorem posta jest Logan. Laura go jedynie opublikowała.
UsuńSurogatka to inaczej matka zastępcza.
UsuńSzczerze się wzruszyłam :3 jejku to naprawdę piękne :)
OdpowiedzUsuń