-Znalazłeś intruza?!
-Nie... nikogo tu nie ma. -odpowiedział cicho, lecz odrobinę nerwowo.
* * *
W tym czasie, kiedy młoda dziewczyna zbliżała się do instytutu X-menów, na odkrytym terenie obok niego odbywał się właśnie trening prowadzony przez Logana. Gdy uczniowie ustawieni już w rzędzie słuchali nauczyciela, nagle za nimi rozległ się krzyk.-Czekajcie chwilę! -krzyknął brązowowłosy chłopak z ciemnymi okularami. Scott Summers nie spóźniał się nigdy na zajęcia. Tym razem po prostu zagadał się na korytarzu z Rogue. Ciemnowłosa dziewczyna z białym pasemkiem biegła tuż za nim. Gdy dołączyli do grupy, Wolverine tylko zmierzył ich wzrokiem i kontynuował przedstawianie dzisiejszego przebiegu zajęć. Gdy rozpoczął się trening, nikt nie zauważył nawet, że coś jest nie tak jak powinno. Niby mały, niezauważalny szczegół, ale dość istotny.
Dziewczyna ubrana w czarny kostium siedziała na gałęzi drzewa rosnącego nieopodal i obserwowała uważnie każdego z osobna. Szybko zdjęła maskę z twarzy, a jej brązowe włosy w jednej chwili zostały rozwiane przez wiatr. Zeszła niżej, jednak wciąż nie była widoczna między gałązkami i liśćmi. Jej wzrok zatrzymał się nagle na Loganie. W jednej chwili pojawiły się w dłoniach podwójne pazury. Zacisnęła pięści. Warknęła cicho pod nosem. Chwilę po tym jednak się uspokoiła. Westchnęła tylko cicho, chowając pazury z powrotem. Usiadła, opierając się o pień drzewa. Uniosła głowę, spoglądając w górę, na czyste, błękitne niebo. Rzadko je widywała. Większość czasu trzymali ją w laboratoriach. Smutne oczy wbiły się w ten widok, a sama dziewczyna zamyśliła się głęboko. Po jakimś czasie, gdy studenci się rozchodzili, jeden chłopak zatrzymał się nagle, wpatrując w drzewo, na którym siedziała długowłosa dziewczyna. Widział jednak między gałązkami tylko czarny materiał i jakby skórę. Słysząc swoje imię, niechętnie odwrócił się i ruszył w stronę instytutu.
Dziewczyna przykucnęła na barierce tarasu i spojrzała przed okno. Zobaczyła tam troje ludzi siedzących przy stole. Nad kolorowymi kubkami ustawionymi przed nimi unosiła się para. W tej chwili dziewczyna zadrżała z zimna. Nigdy nie zaznała ciepła rodzinnego. Nie miała prawdziwego domu w którym każdego wieczora mogłaby usiąść spokojnie w swoim ulubionym miejscu i napić się gorącej herbaty, wspominając o przeszłości i rozmyślając o następnym dniu. Westchnęła smutno i po chwili zniknęła. Przez kolejne okno na piętrze zobaczyła pokój urządzony w typowo dziewczęcym stylu. Faktycznie, na podłodze obok jednego z łóżek siedziały trzy nastolatki, śmiejąc się i wygłupiając razem. Dziewczyna stojąca na krawędzi parapetu odwróciła szybko głowę i zacisnęła wargi. Łza rozpaczy spłynęła po jej policzku. Ta jednak szybko ją otarła. Warknęła cicho pod nosem i weszła jeszcze wyżej. Przysiadła na dachu. Spojrzała w górę i uśmiechnęła się do migoczących gwiazd oraz jasnego, pełnego księżyca.
Gdy po jakimś czasie zeszła na dół, z łatwością dostała się do środka budynku. Zamknęła okno za sobą i rozejrzała się po pomieszczeniu. Usiadła na krześle przy szachownicy znajdującej się tuż obok tamtego okna i po prostu zaczęła głośno płakać. Kiedy oparła głowę o drewnianą powierzchnię i luźno spuściła na nią ręce, nie powstrzymywała już ani łez, ani łkania. W jednej chwili uwolniły się wszystkie negatywne myśli i bolesne wspomnienia. Nie chciała tego pamiętać. Wolałaby wszystkiego się pozbyć i zacząć całkiem od nowa... szkoda tylko, że było to niemożliwe. A przynajmniej tak sądziła. Zacisnęła pięści i niekontrolowanie wysunęła swoje adamantowe pazury, tworząc przy tym głębokie nacięcia w drewnianej powierzchni.
W tym samym czasie obok pomieszczenia znalazł się profesor Xavier. Czując czyjąś obecność, zatrzymał swój wózek. Mimo tego, że posiadał umiejętności czyniące go najpotężniejszym telepatą świata, był niepełnosprawny.
-Logan? -mruknął cicho, cofając się. Zaglądając do pokoju zauważył dziewczynę płaczącą przy szachownicy. Zbliżył się do niej i położył dłoń na jej ramię. Ta tylko na moment podniosła głowę. Zaledwie po sekundzie ukryła ją z powrotem między ramionami. Nie przestawała płakać. -Jak Ci na imię, dziecko? -spytał zmartwiony, patrząc na drobną, łkającą żałośnie dziewczynę.Ta nagle uniosła głowę, patrząc groźnie na Charles'a.
-Jak mnie nazwałeś?! -krzyknęła głębokim, ale zarazem słodkim i uroczym głosem. Xavier nie zdążył nawet zareagować. W jednej chwili upadł na ziemię, a dziewczyna wybiegła wściekła z pomieszczenia.
Biegła przez długi korytarz, mijając co kilka metrów jakieś drzwi. Budynek był ogromny. Ktoś, kto nie znał dobrze instytutu z łatwością mógł się tutaj zgubić. Na szczęście dziewczyna miała doskonałą orientację w terenie. Łatwo zapamiętywała miejsca, w których już była, dzięki temu nie było jej łatwo zabłądzić. Minusem było jednak to, że nie bywała tu wcześniej i nie miała pojęcia, dokąd tak właściwie teraz biegnie. Nagle, gdy na sekundę odwróciła głowę w tył, wpadła na kogoś i się przewróciła. Szybko uniosła głowę. Przed jej oczyma ukazał się młody, przystojny chłopak o ciemnych włosach. Gdy ten ją zobaczył, wystraszył się. Nie mógł jednak oderwać brązowych oczu od twarzy tajemniczej, obcej dziewczyny. Ta jednak szybko się otrząsnęła i wstała, opierając dłoń o tors chłopaka. Nie wydusiła z siebie ani słowa. Spojrzała tylko jeszcze raz na niego i ruszyła dalej biegiem. On śledził ją wzrokiem, póki nie zniknęła za rogiem, a po tym sam ruszył powoli w swoją stronę.
X-23 zatrzymała się w końcu przy jednej ze ścian i zmęczona już ucieczką oparła się plecami o nią. Minęło zaledwie kilka sekund, a usłyszała głosy zbliżające się w jej stronę. Poczekała jeszcze chwilę, a gdy nadarzył się w końcu odpowiedni moment, wyskoczyła zza rogu, powalając z łatwością nieświadomą grupę młodzieży. Pozostawiła przy tym na ich czołach dziwne, świecące na czerwono czujniki. Podobnie stało się również z Xavierem.
Ruszyła dalej, a ilość studentów padających bez przytomności na ziemię ciągle rosła. Tamten chłopak, na którego wtedy wpadła był jedynym wyjątkiem, ale zrobiłaby pewnie to samo co z innymi, gdyby natknęła się na niego raz jeszcze.
* * *
Gdy dziewczyna próbowała wydostać się z budynku, Logan wrócił właśnie i przechadzał się korytarzem. Coś mu nie pasowało. Wyczuł w instytucie obecność obcej, a zarazem bliskiej mu osoby. Przypomniał sobie nagle wszystko, co powiedziała mu Sarah.
Chwilę po tym wpadł do jednego z pomieszczeń, a widząc Scotta, Raya i Rogue nachylających się nad profesorem X, podbiegł do nich. Widząc czujnik, zareagował natychmiast.
-Nie dotykajcie tego, bo eksploduje!
-Logan... -natychmiast odsunęli się od Xaviera, odwracając w jego stronę. -wiesz, co tutaj się stało? -spytał zmartwiony Ray.
-Musicie się gdzieś schować i to natychmiast! -rozkazał rozzłoszczony.
-Nie, najpierw musimy zebrać resztę ludzi. -odezwał się pewnie Scott.
-Nie będę się chował. -Ray podszedł do nich i skrzyżował ręce przy klatce piersiowej. Wolverine warknął tylko i niechętnie ruszył wraz z nimi w stronę wyjścia. Na każdym kroku mijali nieprzytomnych studentów. W jednej z sal natknęli się również na Storm i Sunspota.
-Nawet Ty nie dałbyś im wszystkim rady. -przyznał zszokowany Cyklop, wpatrując się w nauczycielkę. Wolverine odwrócił się tylko gwałtownie, po czym odsunął się od nich na kilka małych kroków. Chciał wyjść z pomieszczenia, lecz nagle poczuł potężne uderzenie w ramię. Upadł na ziemię, spoglądając zdezorientowany na napastniczkę. Młoda dziewczyna, na pewno nie starsza od pozostałych studentów odgarnęła na bok swoje kasztanowe włosy. W jednej chwili ukazała lśniące pazury, zbliżając się do Logana. Scott podbiegł do nich z zamiarem powstrzymania jej, jednak po zaledwie sekundzie wylądował z hukiem na drugim końcu pomieszczenia. Pozostali cofnęli się widząc, jak sprawnie pokonała już dwoje z nich. Gdy brązowowłosa skupiła się w tym czasie na drugim chłopaku, Rogue zdjęła swoje rękawiczki.
-Nie dajesz mi wyboru. -podeszła do niej, jednak zanim zdążyła cokolwiek zrobić. X-23 powaliła już pozostałych, wykonała przewrót nad nią i sama upadła na plecy, ciągnąc ją ze sobą. Mocno pociągnęła za rękawy Rpgue, odrywając je. Jednym sprawnym ruchem kopnęła ją mocno w plecy, zmuszając jednocześnie do wstania. Dziewczyna wylądowała kawałek dalej, upadając na zbierających się z podłogi chłopaków. Tym samym poraziła ich swoją mocą. Logan otrząsnął się i wstał.
-W co Ty się pakujesz? -odezwał się wściekły. Ona podbiegła do niego szybko i chciała zaatakować, jednak Logan odskoczył w ostatniej chwili. Nie miał się jednak czym chwalić, bo tuż po tym mocno kopnęła go w klatkę piersiową. Poleciał w tył i upadł na plecy. Spojrzała tylko na niego i po chwili wybiegła z pomieszczenia na korytarz. Nie oglądając się biegła prosto. Wolverine zaczął ją gonić... zatrzymał się dopiero w obszernym pomieszczeniu. Rozglądając się, powiedział:
-Chodź tu! Pogadaj ze mną! -nie czekał długo, ponieważ dziewczyna praktycznie od razu wybiegła w jego stronę, kopiąc przy tym marmurowy posążek, którym oberwał Logan. Gdy upadł na ziemię, dziewczyna nie traciła czasu. Nachyliła się przed nim i chciała już unieruchomić jego ręce, gdy ten mocno kopnął ją w brzuch. Łapczywie złapała powietrze, po czym odbiegła. Wskoczyła na regał z książkami. Wbiła pazury w sufit i zawisła w górze, przewracając mebel na mężczyznę. Odbiegł w ostatniej chwili, jednak się przewrócił. Brązowowłosa znów zaczęła uciekać. Jak najszybciej ruszył za nią, wysuwając własne pazury. Po chwili walki i nieudolnego drapania się schował je z powrotem, stając pewnie przed nią.
-Wiem jak Cię skrzywdzili. Nad nikim nie wolno się tak znęcać, a zwłaszcza nad dzieckiem. -przyznał łagodnym głosem, próbując ją uspokoić. Jednak na darmo.
-Nie jestem już dzieckiem! -wrzasnęła, próbując zaatakować go szponami. Tym razem Logan jednak z łatwością złapał ją za nadgarstki, ściskając mocno.
-Jesteś. Choć Ci dranie zniszczyli Twoje dzieciństwo. -spojrzał na nią uważnie, jednak ta tylko odepchnęła go mocno, kopiąc w brzuch. Sama odskoczyła w tył, patrząc na niego groźnie. Po chwili ruszyła prosto na niego, w ostatniej chwili skoczyła w górę i kopnęła go. Tuż przed nim z jej stopy wysunął się długi, pojedynczy pazur. To zszokowało Logana najbardziej. Jako że stał właśnie tuż przed wejściem głównym, opadł na drzwi, otwierając je i upadając za schody zewnętrzne. X-23 natychmiast wybiegła za nim.
-Czego od nas chcesz? -spytał, podnosząc się z ziemi.
-Nie od nich... tylko od Ciebie! -warknęła złowrogo.
-A co ja Ci zrobiłem? -spytał spokojnie.
-To wszystko Twoja wina! -krzyknęła, po czym zaatakowała go ponownie. -To kim się stałam to Twoja wina! -powtórzyła, kładąc wyraźny nacisk na słowo "twoja".
-Mylisz się, dziecko. Ja nic o tym nie wiedziałem. -odezwał się łagodnie, mogąc w końcu zaprzestać uników, gdy dziewczyna przewróciła się, uderzając się biodrem o posąg.
-Kłamiesz! -upierała się ciągle przy tym stwierdzeniu. Pozbierała się szybko i dalej atakowała. Opadała już z sił, ale nie miała zamiaru przestać. Gdy jeszcze raz go kopnęła, rozdarła pazurem jego koszulkę. Zdążył jednak odsunąć się na tyle, aby nie ucierpiała jego skóra. Po tym warknął cicho i wysunął z dłoni trzy duże szpony. Gdy ta znów chciała go zaatakować, zablokował jej atak swoimi pazurami. Usiłowała wykonać atak ponownie, jednak próbując uwolnić się od jego szponów, upadła na chłodną ziemię.
-Tak samo jak Ty jestem tylko ich ofiarą. -spojrzał na nią, chowając pazury. -Tylko ja jeden mogę zrozumieć co czujesz. -dziewczyna zapłakała cicho pod nosem, wstała i znów się zamachnęła, jednak Logan ścisnął jej nadgarstek, nawet nie ruszając się z miejsca. -A w dodatku być może jestem Twoim najbliższym krewnym.
-Nie... ja... nie mogę mieć rodziny...Nie mogę! -po jej policzku spłynęły nagle strumienie łez. Znieruchomiała i zaczęła płakać głośno. Schowała swoje szpony i spuściła głowę.
-Przestań... walczyć z uczuciami. -przymknął oczy. -Wypłacz się. -westchnął. W tej chwili dziewczyna mocno się w niego wtuliła. Zdziwiło go to, spojrzał na nią smutno, jednak po chwili ją objął. Nie przestawała płakać. Nagle spojrzała w górę, słysząc znany jej odgłos helikopterów. Cofnęła się wystraszona. Gdy wokół nich zaczęły krążyć światła, Logan odwrócił się do niej.
-Uciekaj! -machnął ręką. Dziewczyna przerażonym wzrokiem wciąż się w niego wpatrywała. -Nie bój się. Zajmę się nimi. Schowaj się gdzieś! Obiecuję, że jeszcze niedługo się spotkamy. Biegnij! -nakazał. Dziewczyna cofnęła się jeszcze bardziej. Wpatrywała się w niego jeszcze przez chwilę, aż w końcu ruszyła przed siebie. Gdy helikoptery wylądowały przed Loganem, jej już tam nie było. Z jednego z nich wyszedł wysoki, umięśniony mężczyzna o siwych włosach, ubrany w czarny płaszcz i przepaskę na lewym oku.
-Logan! -zawołał donośnie. Gdy podszedł do Wolverine'a, ten odezwał się od razu.
-Daj jej spokój! Dość się wycierpiała!
-Nie mogę tego tak zostawić! -spojrzał na niego groźnie.
-Jasne, że możesz. -przyznał pewnie. -I... na pewno zostawisz. -nie czekał nawet na odpowiedź. Odwrócił się i wolnym krokiem ruszył przed siebie.
interesujące ROKSA XP
OdpowiedzUsuńCo przedstawiał marmurowy posążek, którym oberwał Logan?
OdpowiedzUsuń